wtorek, 16 lutego 2016

Przepraszam za tak długą nieobecność, ale niestety internet postanowił się zbuntować.  Dzisiaj wracam do Was ponieważ mam troszkę do powiedzenia.

12 luty- Piątek
Wstając rano pomyślałam, że przecież nic nie stanie się jeśli będę  miała kontakt z T. Nie musi być moim chłopakiem, aby mógł opowiedzieć mi co u niego. Przeciez to takie proste. Tak po prostu napisać od czasu do czasu. Postanowiłam, że przełamię się że, choćby nie wiem co napiszę do niego. To nic złego, że jestem ciekawa i tak bardzo pragnę kontaktu z nim. Choćby znikomego.
Wieczorem długo rozmawiałam z kuzynką, która doradziła, że jeśli tak bardzo za nim tęsknie to czemu nie? To dodało mi odwagi. Pomyślałam, że świat na tym nie ucierpi a ja mogę zyskać.
Napisałam. Aż do niedzieli ciągle patrzyłam w telefon mając nadzieję że, może wkońcu odczyta moją wiadomość ze napiszę choćby "hej". Niestety to co stało się w niedziele kompletnie zgieło mnie z nóg. Do dzisiaj mi z tym zle i chyba szybko nie przejdzie mi bycie poniżoną i tak bardzo skrzywdzoną przez człowieka na którym bardzo mi zależy.

14 luty - Walentynki.
Było ciepło. Lekki, ciepły powiew wiatru sprawiał, że czułam się tak świeżo jakbym przed chwila na nowo się narodziła. W oddali małżeństwo starców karmiło kaczki. W sercu zrobiło mi się jakoś cieplej mając nadzieję, że ich miłość przetrwa, aż do smierci i że są tacy szczęśliwi. Mają siebie nawzajem. Bo przecież w zdrowiu,szczęściu i chorobie mogą liczyć na siebie. Pomimo wieku nadal uśmiechają się do siebie i trzymają się za ręcę. Mijając ławkę dostrzegłam parę, która namiętnie się całowała. (Mówiąc "namiętnie" mam na myśli to że, ich języki były prawie nie rozłączne). Tacy młodzi... Czy naprawdę się kochają? Wtedy pomyslałam o T. Mogłam teraz być z nim na tej ławce okazując jak bardzo mi zależy przytulałabym się do niego i mowiła, że jeszcze nikogo takiego nigdy nie spotkałam. On jest szczęsliwy z nią. Wtuleni pewnie zasypiają i budzą się. Mówią jak bardzo się kochają i nie istnieje inny świat jak ten w którym są tylko we dwoje. Zazdroszcze jej bo tak bardzo chciałabym być teraz na jej miejscu. Nadal jednak chce żeby byli szczęsliwi żeby on był z nia szcześliwy.
 Z Alą długo jeszcze spacerowałyśmy po parku. Chciałam żeby ten dzień się już skończył. Wróciłyśmy do domu Ali. W przedpokoju przywitał nas zapach szarlotki. Rozebrałam kurtkę i buty. Usiadłam wygodnie w fotelu i rozmawiałam z Alą o szminkach perfumach i innych niezbędnikach kobiety. Kiedy nagle usłyszłam glośny dźwiek przychodzącej wiadomosci. To on. To T. On napisał. Cieszyłam się, ale kiedy tylko spojrzałam na treść sms-a z oczu popłynęła słona łza a gdzieś tam daleko w sercu poczułam kolejną szpilkę wbitą przez niego. Sms brzmiał. " Kornelia myślę zę nasza rozmowa nie ma sensu. Bardzo kocham swoją dziewczynę. Trzymaj się."
Płakałam jeszcze długo. Ala mówiła że, nie ma sensu. Że to mi w niczym nie pomoże a ja pragnełam zapaść się pod ziemię. Upokorzona poszłam do domu gdzie odrazu połozyłam się spać. Dzisiaj zastanawia mnie tylko jedna mała kwestia. Czy aż tak bardzo chciał mi zepsuć ten dzień odpisując własnie wtedy ? Dlaczego wybrał dzień w którym tak bardzo za nim tęskniłam?
Kocham go...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz