sobota, 20 lutego 2016

Może po prostu powiem co myślę, co czuję i jak bardzo za nim szaleje ?? Może napisze wiersz o tym jak bardzo go szanuje i chce aby był szczęśliwy, ale zaraz ja nie chce psuć mu tego wszystkiego przecież powiedział że bardzo ją kocha. Nie mnie! Tylko ją. Zostanę z tym sama. Tylko ja i wielkie uczucie do niego i nie będzie nic więcej tylko wspomnienia tego ciepłego lata i tego co wydarzyło się 17 sierpnia. Bo to wtedy się w nim zakochałam. Przez tyle miesięcy udawałam, że mam go w dupie. Spalę jego zdjęcia i pozwolę mu odejść bo przecież on tak chce...(Jeśli to czytasz to przepraszam, ale tylko tak nie płaczę. Szczęścia)

Kłótnia z Alą...Źle się z tym czuję, ale wiem że to ona jest winna. Tęsknie za nią, ale musi zrozumieć, że przyjaźń do czegoś zobowiązuje. Opowiem Wam jutro o co nam poszło. Miłego wieczoru !

wtorek, 16 lutego 2016

Przepraszam za tak długą nieobecność, ale niestety internet postanowił się zbuntować.  Dzisiaj wracam do Was ponieważ mam troszkę do powiedzenia.

12 luty- Piątek
Wstając rano pomyślałam, że przecież nic nie stanie się jeśli będę  miała kontakt z T. Nie musi być moim chłopakiem, aby mógł opowiedzieć mi co u niego. Przeciez to takie proste. Tak po prostu napisać od czasu do czasu. Postanowiłam, że przełamię się że, choćby nie wiem co napiszę do niego. To nic złego, że jestem ciekawa i tak bardzo pragnę kontaktu z nim. Choćby znikomego.
Wieczorem długo rozmawiałam z kuzynką, która doradziła, że jeśli tak bardzo za nim tęsknie to czemu nie? To dodało mi odwagi. Pomyślałam, że świat na tym nie ucierpi a ja mogę zyskać.
Napisałam. Aż do niedzieli ciągle patrzyłam w telefon mając nadzieję że, może wkońcu odczyta moją wiadomość ze napiszę choćby "hej". Niestety to co stało się w niedziele kompletnie zgieło mnie z nóg. Do dzisiaj mi z tym zle i chyba szybko nie przejdzie mi bycie poniżoną i tak bardzo skrzywdzoną przez człowieka na którym bardzo mi zależy.

14 luty - Walentynki.
Było ciepło. Lekki, ciepły powiew wiatru sprawiał, że czułam się tak świeżo jakbym przed chwila na nowo się narodziła. W oddali małżeństwo starców karmiło kaczki. W sercu zrobiło mi się jakoś cieplej mając nadzieję, że ich miłość przetrwa, aż do smierci i że są tacy szczęśliwi. Mają siebie nawzajem. Bo przecież w zdrowiu,szczęściu i chorobie mogą liczyć na siebie. Pomimo wieku nadal uśmiechają się do siebie i trzymają się za ręcę. Mijając ławkę dostrzegłam parę, która namiętnie się całowała. (Mówiąc "namiętnie" mam na myśli to że, ich języki były prawie nie rozłączne). Tacy młodzi... Czy naprawdę się kochają? Wtedy pomyslałam o T. Mogłam teraz być z nim na tej ławce okazując jak bardzo mi zależy przytulałabym się do niego i mowiła, że jeszcze nikogo takiego nigdy nie spotkałam. On jest szczęsliwy z nią. Wtuleni pewnie zasypiają i budzą się. Mówią jak bardzo się kochają i nie istnieje inny świat jak ten w którym są tylko we dwoje. Zazdroszcze jej bo tak bardzo chciałabym być teraz na jej miejscu. Nadal jednak chce żeby byli szczęsliwi żeby on był z nia szcześliwy.
 Z Alą długo jeszcze spacerowałyśmy po parku. Chciałam żeby ten dzień się już skończył. Wróciłyśmy do domu Ali. W przedpokoju przywitał nas zapach szarlotki. Rozebrałam kurtkę i buty. Usiadłam wygodnie w fotelu i rozmawiałam z Alą o szminkach perfumach i innych niezbędnikach kobiety. Kiedy nagle usłyszłam glośny dźwiek przychodzącej wiadomosci. To on. To T. On napisał. Cieszyłam się, ale kiedy tylko spojrzałam na treść sms-a z oczu popłynęła słona łza a gdzieś tam daleko w sercu poczułam kolejną szpilkę wbitą przez niego. Sms brzmiał. " Kornelia myślę zę nasza rozmowa nie ma sensu. Bardzo kocham swoją dziewczynę. Trzymaj się."
Płakałam jeszcze długo. Ala mówiła że, nie ma sensu. Że to mi w niczym nie pomoże a ja pragnełam zapaść się pod ziemię. Upokorzona poszłam do domu gdzie odrazu połozyłam się spać. Dzisiaj zastanawia mnie tylko jedna mała kwestia. Czy aż tak bardzo chciał mi zepsuć ten dzień odpisując własnie wtedy ? Dlaczego wybrał dzień w którym tak bardzo za nim tęskniłam?
Kocham go...

niedziela, 7 lutego 2016

Tak jak obiecałam wracam do Was z historiami jakie do mnie wysłaliście. Mam nadzieję, że rady jakie Wam dam pomogą a Wam jest lżej po ''wyżaleniu'' się.



Niesamowita historia...
Kiedy ja umawiałam się z koleżankami i kolegami na pizzę ta dziewczyna szukała przyjaciół na czatach w internecie. Pokrótce opowiem Wam jej historię.
Miała 13 lat. Komputer i telefon był dla niej jedyną odskocznią. Wirtualny świat sprawiał jej dużo przyjemności. Nie odczuwała nudy, a godziny spędzone przed komputerem upływały szybciej kiedy poznawała nowe osoby pisząc z nimi. Na początku pisała tylko z rówieśnikami, ale po dłuższej chwili zdała sobie sprawę, że to dorośli bardziej ją rozumieją. Pewnego dnia wchodząc na jeden z czatów poznała miłego Pana miał 35 lat i szybko nawiązał z nią kontakt. Przedstawiła się jako 20 letnia dziewczyna z dobrego domu. Chciała tylko kogoś poznać. Nie wiedziała z jakim skutkiem.
''Jednego dnia spieprzyłam sobie życie'' Dzisiaj ma 18 lat. Jest pogodną i sympatyczną osobą, ale nadal nie uwolniła się od namolnego faceta.
''Dzwoni i piszę, nie pozwala zerwać kontaktu. Grozi. A ja nie wiem kiedy w końcu skończy się ten horror.''- Piszę jedna z moich czytelniczek.
Hmm coraz częściej jesteśmy świadkami cyber przemocy. Jedynym sposobem na to jest rozważne korzystanie z czatów i portali społecznościowych.
Dla mojej czytelniczki też mam radę
Jak najszybciej poinformuj rodziców lub powiedz o tym komuś komu ufasz. Uważam, że powinnaś zrobić to natychmiast zanim dojdzie do jakiego nie szczęścia. Pomyśl tylko jakim on może okazać się niebezpieczeństwem. Chyba zdajesz sobie sprawę z powagi sytuacji i nie pozwolisz się skrzywdzić. Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia. Kornelia

Wiele razy staramy się pomagać. W różnych sprawach i na różne problemy, szukamy rozwiązania, aby pomóc osobie bliskiej. Nie zawsze otrzymujemy za to chociażby jedno proste słowo ''dziękuje''...
Opowiem historię dziewczyny która pragnęła szczęścia swojej  przyjaciółki, a okazało się że, jest tą złą, która chciała rozbić jej związek.
Pewnego dnia widząc chłopaka swojej przyjaciółki całującego się z inną była załamana nie wiedziała co robić bo przecież jej koleżanka była dla niej jak siostra i wiedziała jak bardzo jest zakochana. Rozmyślała o tym incydencie dość długo i doszła do wniosku, że nie pozwoli, aby ją skrzywdzono. Postanowiła powiedzieć o wszystkim, uprzedzić, że chłopak jej przyjaciółki całował się z inną. To jak została potraktowana zgięło mnie z nóg. 
''Kiedy jej o tym powiedziałam wpadła w furię. Nie była wciekła jednak na swojego chłopaka, a na mnie. Sądziła że jestem zazdrosna że jej się poszczęściło i chce jej odebrać jej ukochanego. Krzyczała, że jestem szmatą i wyrzuciła mnie z domu.''
Dziewczyny od tamtego momentu (od roku) nie utrzymują żadnego kontaktu nasza bohaterka próbowała wszystko naprawić, ale nieskutecznie. Widuje chłopaka przyjaciółki z nieznajomą dziewczyny i wie że, on nadal bawi się nią i jej uczuciami. 
W tej sytuacji nie pozostaje Ci tylko udowodnić przyjaciółce, że nigdy nie kłamałaś. Znajdź dowody na zdradę i nie pozwól na to, aby pozbawił jej całej pewności siebie. Dziewczyny skrzywdzone najczęściej zamykają się w sobie i nie wierzą w siebie. Życzę Ci, aby Twoja przyjaciółka zmieniła zdanie o Tobie, ale na Twoim miejscu zastanowiłabym się czy jest warta Ciebie i przyjaźni jaką jej oferujesz. Powodzenia. Kornelia.



Nie spodziewałam się wiadomości od chłopaka. Ktoś mile mnie zaskoczył. Nie mamy wpływu na zachowanie innych ludzi, nie możemy im niczego nakazać. Każdy ma swój rozum, którym się kieruje. Każdy powinien też wiedzieć co jest dla niego najlepsze. Chłopak który do mnie napisał był namawiany do wzięcia narkotyków, kiedy odmówił został wyśmiany przez swoich kolegów. Jedyne co mogę powiedzieć na ten temat to tylko tyle, że bardzo dobrze zrobiłeś. Nie dałeś się. Nie wziąłeś tego świństwa, a to duży plus. Następnym razem kiedy będą coś przy Tobie brać powiedz o tym zaufanej osobie bo Ci ludzie psują swoje życie nawet o tym nie wiedząc. I NIE! NIE BĘDZIESZ KAPUSIEM, KTÓRY KABLUJE NA KOLEGÓW. BĘDZIESZ PRZYJACIELEM. Powodzenia Kornelia.


Wiem ile znaczyło  dla Was otwarcie się i wyrzucenie tego z siebie. Napisało do mnie jeszcze kilka osób, ale razem z nimi ustaliłam, że ich historia zostanie tylko między nami.
1.Cały czas mam wrażenie że to co piszę tonie w sieci i nikt tego nie czyta. Chciałabym żebyście komentowali moje posty. Dajcie znać, że jesteście ze mną, że czytacie!
2.Jeśli jednak ktoś polubił mnie bardziej możecie pomóc mi się troszkę wypromować. Są na to dwa sposoby.
a). Udostępniając link do mojego bloga. 
b). Zapraszając znajomych do polubienia mojej strony na facebooku gdzie mogą zainspirować się obrazkami i dowiedzieć się kiedy zostaje opublikowany nowy post. Podaje link  https://www.facebook.com/M%C3%B3j-ma%C5%82y-%C5%9Bwiat-469717726548003/
Liczę na Waszą pomoc :)
3. Wieczorny post jaki pojawi się na blogu (dzisiaj) będzie polegał na zupełnie innych zasadach. 
Dzisiaj to Wy do 19.00 przysyłacie mi swoją historię lub opowiadacie o problemie. Wieczorkiem wracam do Was i nie pisząc od kogo dostałam wiadomość po prostu postaram się o komentarz, radę.
JEŻELI POMYSŁ WAM SIĘ SPODOBA. NIEDZIELA NA MOIM BLOGU BĘDZIE NALEŻAŁA DO MOICH CZYTELNIKÓW.
Pozdrawiam gorąco. Miłego dzionka !
korneliakornelia505@gamil.com lub korneliakornelia301@wp.pl

sobota, 6 lutego 2016

Zapomnieć ? Jak zapomnieć o kimś za kim tak się tęskni i z kim spędziło się takie cudowne chwilę ? Nie da się. Na pewno nie teraz. Nie chce teraz. Pragnę wspominać te momenty nieustannie i czerpać z nich jak najwięcej. Kiedyś zrozumie co stracił prawda?

piątek, 5 lutego 2016

Sen..

Miałam na sobie różową zwiewną sukienkę w białe kwiaty. Włosy spięte w niezdarny kok. Kosmyki wystawały zza materiałowej opaski. Było ciepło. W górze latało, mnóstwo ptaków. Słońce świeciło coraz mocniej. Wokół mnie łąka. Kwiaty, białe, różowe, czerwone. Pełno kwiatów. Mieni się od kolorów. Leżałam na kocu. Gdzieś w oddali słychać było utwór który, śpiewał Pan T na naszym pierwszym spotkaniu. Tak bardzo mi brakowało tej piosenki. Od wakacji nie chciałam jej już nigdy usłyszeć. Obok na tym kocu był ktoś jeszcze, leżał obok z kolanem zadartym lekko w górę w ustach trzymał łodygę stokrotki. Wzrok miał skierowany na mnie, Jego oczy.. zupełnie jak te w które, patrzyłam wtedy 17 sierpnia. Bo to przecież ten sam człowiek, ten pewny siebie chłopak który zawrócił mi w głowię. Wydaje się szczęśliwy, taki sam błysk w oku i promienny uśmiech sprawiający że w moim brzuchu latało stado motyli. Powoli przysunął się do mnie i delikatnie pocałował mnie w policzek,uśmiechnęłam się zupełnie tak samo jak kiedyś. Specjalnie dla niego.

Dlaczego nie daje mi spać ?
Czy choć przez moment pomyślał o mnie?
Byłam w jego głowie przynajmniej przez ułamek sekundy ?
Czemu spotykał się ze mną wiedząc że i tak nic z tego?

Wiecie co ? Wcześniej nie myślałam w ten sposób, nie myślałam, że jestem w nim zakochana, a teraz wszystko do mnie dotarło. Te sny, myśl o nim w każdej sekundzie mojego dnia i świadomość, że jest z nią, nie ze mną. Dotyka ją, mówi do niej, kocha ją. Do tego uczucia nie da się nikogo zmusić i zdaje sobie z tego sprawę, ale dlaczego choć raz nie może być tak jak ja chce?
Jestem głupia przecież od początku wiedziałam że, z tego nic nie będzie że, ja i on to dwie inne bajki, ale kiedy wspominam jak było cudownie kiedy patrzył na mnie tak jak jeszcze nigdy nikt w sercu robi mi się ciepło i na twarzy pojawia się uśmiech, a zaraz potem smutek że czasu nie da się cofnąć, że to co było już nigdy nie wróci i chyba nie ma sensu czekać na niego w nieskończoność.
Zawsze mówiłam że, mnie to nie dotyczy że, ja nie dam się temu że, nie dam się nieodwzajemnionej miłości...a teraz tak bardzo chciałabym żeby wrócił. Czy nie może przytulić się do mnie i powiedzieć ''Już jestem przy Tobie''. A jeśli to on był moim księciem z bajki ? Co jeśli nie ma drugiego ?