piątek, 5 lutego 2016

Sen..

Miałam na sobie różową zwiewną sukienkę w białe kwiaty. Włosy spięte w niezdarny kok. Kosmyki wystawały zza materiałowej opaski. Było ciepło. W górze latało, mnóstwo ptaków. Słońce świeciło coraz mocniej. Wokół mnie łąka. Kwiaty, białe, różowe, czerwone. Pełno kwiatów. Mieni się od kolorów. Leżałam na kocu. Gdzieś w oddali słychać było utwór który, śpiewał Pan T na naszym pierwszym spotkaniu. Tak bardzo mi brakowało tej piosenki. Od wakacji nie chciałam jej już nigdy usłyszeć. Obok na tym kocu był ktoś jeszcze, leżał obok z kolanem zadartym lekko w górę w ustach trzymał łodygę stokrotki. Wzrok miał skierowany na mnie, Jego oczy.. zupełnie jak te w które, patrzyłam wtedy 17 sierpnia. Bo to przecież ten sam człowiek, ten pewny siebie chłopak który zawrócił mi w głowię. Wydaje się szczęśliwy, taki sam błysk w oku i promienny uśmiech sprawiający że w moim brzuchu latało stado motyli. Powoli przysunął się do mnie i delikatnie pocałował mnie w policzek,uśmiechnęłam się zupełnie tak samo jak kiedyś. Specjalnie dla niego.

Dlaczego nie daje mi spać ?
Czy choć przez moment pomyślał o mnie?
Byłam w jego głowie przynajmniej przez ułamek sekundy ?
Czemu spotykał się ze mną wiedząc że i tak nic z tego?

Wiecie co ? Wcześniej nie myślałam w ten sposób, nie myślałam, że jestem w nim zakochana, a teraz wszystko do mnie dotarło. Te sny, myśl o nim w każdej sekundzie mojego dnia i świadomość, że jest z nią, nie ze mną. Dotyka ją, mówi do niej, kocha ją. Do tego uczucia nie da się nikogo zmusić i zdaje sobie z tego sprawę, ale dlaczego choć raz nie może być tak jak ja chce?
Jestem głupia przecież od początku wiedziałam że, z tego nic nie będzie że, ja i on to dwie inne bajki, ale kiedy wspominam jak było cudownie kiedy patrzył na mnie tak jak jeszcze nigdy nikt w sercu robi mi się ciepło i na twarzy pojawia się uśmiech, a zaraz potem smutek że czasu nie da się cofnąć, że to co było już nigdy nie wróci i chyba nie ma sensu czekać na niego w nieskończoność.
Zawsze mówiłam że, mnie to nie dotyczy że, ja nie dam się temu że, nie dam się nieodwzajemnionej miłości...a teraz tak bardzo chciałabym żeby wrócił. Czy nie może przytulić się do mnie i powiedzieć ''Już jestem przy Tobie''. A jeśli to on był moim księciem z bajki ? Co jeśli nie ma drugiego ?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz