Do rzeczy. Opowiem Wam dzisiaj dość śmieszną historię bo dzisiaj-tak dzisiaj śmieję się z niej,ale jeszcze dwa miesiące temu byłam załamana.
Wakacje. Upalne weekendy i ciepłe wieczory. Tak się złożyło że zostałam w domu na całe dwa miesiące nie licząc krótkich wypadków. Ala to moja 2 lata starsza kuzynka. Często spędzałam z nią czas w te wakacje. Rozmawiałyśmy,żartowałyśmy i opychałyśmy się pizzą. W południe spacery i wylegiwanie się na trawie w słońcu. Wieczorem czatowanie z chłopakami. Nigdy nie byłam przekonana do zapoznawania w ten sposób ludzi,ale potem nawet mi się to spodobało.
Pewnego wieczora na jednym z portali społecznościowych znalazłam chłopaka którego kiedyś poznałam będąc u cioci. Przykuł moją uwagę i postanowiłam napisać. Pomyślałam do odważnych świat należy. Razem z Alą napisałyśmy do niego w tym samym momencie. Z perspektywy czasu wiem jakie o było głupie i co on sobie o nas pomyślał. Trudno. Nie żałuje. Wiadomość przyszła minutę po jej wysłaniu,ale niestety nie do mnie a do uśmiechniętej z tego powodu Ali byłam rozczarowana i zła. Pisali tak chwilę a ja zazdrosna poszłam zrobić sobie Kawę kiedy nagle usłyszałam dzwięk wiadomości. Pomyślałam że pewnie koleżanka piszę chcąc umówić się na jakieś babskie pogaduchy. Jednak to co zobaczyłam zgięło mnie z nóg. Chłopak który wcześniej mnie zignorował. Napisał-'' No hej miło mi Cię poznać''. Pobiegłam do Ali by jej o tym powiedzieć i dowiedziałam się że jej już nie odpisuje. Cieszyłam się że jednak to ze mną koresponduje ale było mi przykro bo widziałam jak kuzynka nagle zesmutniała. Wróciłam do pisania. Po dłuższej chwili zdałam sobie sprawę że mamy dużo wspólnych tematów i byłam nim naprawdę zauroczona. Pan T (nie zdradzę Wam niestety jego imienia) był ideałem każdej dziewczyny. Wysportowany, przystojny z dużym poczuciem humoru i pewnością siebie. Wtedy nie robiłam sobie dużych nadziei na to że utrzyma ze mną kontakt i będzie się spotkał. No bo co on we mnie mógł widzieć. Zakompleksiona, grzeczna,taka zwykła.
Mijały dni. Coraz bardziej mi imponował. Dowiedziałam się też że jest Dj'em. Imprezy,dziewczyny, cluby... to całe jego życie. Zupełne przeciwieństwo mnie. Ułożonej, grzecznej Kornelii która wraca do domu przed północą. Podobało mi się że jest inny niż reszta że zarabia własne pieniądze że pracuje a jednocześnie robi to co lubi. Człowiek z pasją i determinacją to coś czego ja nie mam. Coraz bardziej wchodziłam w tą znajomość Chociaż była to tylko internetowa przygoda to w głębi serca chciałam się z nim spotkać,szansę były duże bo T nie mieszkał bardzo daleko.
Kolejne dni mijały w zawrotnym tempie. W końcu zaproponował spotkanie. Byłam tak podekscytowana i szczęśliwa że taki ktoś jak on zwrócił na mnie uwagę.
17 sierpień. Upalny dzień. Całą noc nie spałam. Połowę dlatego że pisałam z Panem T a drugą połowę bo już chciałam godzinę 11.00 kolejnego dnia. Z łóżka wstałam około 06.00. Zaczęłam prostować moje długie brązowe włosy. Chciałam wyglądać idealnie,chciałam go zauroczyć swoją osobą jak chciał. Mówiąc o tym poprzedniej nocy. Moją głowę zaczęły dopadać czarne scenariusze naszego spotkania. Martwiłam się jak wypadnę. Czy mnie polubi. 9;00. Byłam już gotowa. Miałam na sobie obcisłe jasne jeansy i luźną czerwoną bluzkę w kwiatki. Buty różowe na konturnach. Pierwszy raz od dłuższego czasu podobałam się sobie. Czekałam z niecierpliwością. Byłam bardzo zestresowana i nie mogłam się doczekać spotkania z nim.
Wybiła godzina 10.50 kiedy dostałam sms'a. ''Niedługo będę'' Umówiliśmy się w pobliskim parku. włożyłam sweterek i wybiegłam z domu. W miejscu naszego spotkania byłam już po 5 minutach. W oddali dostrzegłam dobrze zbudowanego, wysokiego chłopaka. Pomyślałam że to pewnie on więc napisałam wiadomość gdzie jest. Odezwał się prawie od razu napisał ''Siedzę na ławce zaraz za schodami'' Wkurzyłam się. Odebrałam to jako żart. Irytowało mnie to że bawi się ze mną w kotka i myszkę,ale kiedy wszystko mi wytłumaczył wybaczyłam mu od razu.
Szłam powoli, nogi mi drżały a w brzuchu poczułam mrowienie. Byłam już tak blisko a chciałam się wycofać. Nagle go dostrzegłam. Siedział na ławce paląc papierosa. Nieśmiało podeszłam aby się przywitać nagle wstał uśmiechnął się i zaczął opowiadać. O wszystkim. Patrzyłam na niego z zaciekawieniem słuchałam i nie było już innego świata. Kiedy skończył zaproponowałam spacer. Powiedział że tutaj niedaleko jest kolejny park który bardzo lubi i zapytał czy może chciałabym iść tam. Zgodziłam się bo przecież nie ważne gdzie ważne z kim. Byłam bardzo skryta i nieśmiała. On mówił a ja się uśmiechałam i kiwałam głową albo dopytywałam o płęte jego historii. Doszliśmy usiadłam na ławce a on zapytał ''Może teraz ty coś opowiesz'' Nie wiedziałam co powiedzieć ale zaczęłam. Opowiadałam o sobie o tym co lubię czego nie lubię. Nagle zza drzewami dostrzegłam mojego tatę. Pewnie wracał z zakupów albo ze spotkania z kolegą. Przestraszyłam się. Nie wiedziałam jak się zachować i wymamrotałam tylko ''Widzisz tam ? To mój tata.'' Reakcja mojego towarzysza była śmieszna chłopak powiedział tylko '' Nie martw się, umiem się bić ''. To chyba widok mojego taty sprawił że T poczuł się zagrożony. Tata jest postawnym i dość ''dużym'' mężczyzną. W końcu był już obok. T przywitał się, tata poszedł. Stwierdziliśmy że uciekniemy z tego parku. Mijając pizzerię, zapytał ''Może wstąpimy się czegoś napić?'' Zgodziłam się i po chwili byliśmy już w środku. T był bardzo szarmancki i kulturalny. otwierał i zamykał za mną drzwi, wysunął mi krzesło i zaprosił abym usiadła. Kiedy kelnerka złożyła zamówienie w radiu usłyszałam piosenkę ulubionego zespołu. T śpiewał a ja patrzyłam na niego i nie wierzyłam w to że jestem z nim a w dodatku śpiewa specjalnie dla mnie. Minęły 2 godziny. Zagadani bo przecież dopiero się poznawaliśmy zapomnieliśmy o całym świecie. Nadszedł czas i opuściliśmy pizzerię kierując się w stronę miejsca naszego spotkania. Idąc poczułam że nogi coraz bardziej mnie bolą nie wspomniałam że te buty były całkiem nowe. T chyba zauważył że mnie obtarły i powiedział ''Wytrzymaj zaraz usiądziemy'' Stopa zaczęła krwawić. W drodze T śmiał się że pierwszy raz na pierwszej randce poznał ojca przyszłej dziewczyny. Nazwał mnie swoją przyszłą dziewczyną a ja chyba nie mogłam opanować radości. Nareszcie dotarliśmy na miejsce. Rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się T kazał mi się uśmiechać. Podobno mam słodkie dołeczki. Zadzwonił telefon. Odebrał i powiedział że zrobi coś później bo teraz jest zajęty. To było bardzo miłe że dla mnie zrezygnował z jakiejś ważnej sprawy. Potem T przyznał się że widział mnie kiedy czekałam i musiał coś wymyślić abym nie czekała. Nasze spotkanie trwało 4 godziny. Niestety dobiegło końca i każde z nas miało swoje obowiązki. Ja musiałam wracać do domu a T załatwić coś na mieście. Odprowadził mnie po czym objął i poszedł dalej patrząc na mnie jeszcze przez chwilę.
Tygodnie mijały, mieliśmy jeszcze kontakt, pisaliśmy codziennie. Mówił że będziemy się spotykać że mu się podobam. Doszło do kolejnego spotkania ale powiem tylko że okazało się ono porażką. T okazał się porażką. Po tym wszystkim. Pisaliśmy czasem ale już jako znajomi. Miesiąc później powiedział że ma dziewczynę.
Było mi smutno i źle bo zrobiłam sobie nie potrzebną nadzieje. Zazdrościłam tej dziewczynie, ale nie chłopaka jakim był T a tego że ma kogoś komu może się oddać bez reszty, zaufać. Dzisiaj życzę im powodzenia i nie żałuje wakacyjnej przygody z Panem T.
Jeśli chcecie się dowiedzieć jaki był przebieg drugiego spotkania. Piszcie komentarze a wszystko Wam opowiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz